sobota, 26 marca 2016

17. Nie wytrzymam tego!

Emi POV

Nim się obejrzeliśmy zaczęliśmy naszą dwutygodniową przerwę, wszyscy oprócz Liama zostaliśmy w Londynie. Li i Soph wyjechali na małe wakacje odpocząć i spędzić czas razem. Leżałam na łóżku w moim pokoju w mieszkaniu Harrego i czytałam książkę, zaczął się już drugi tydzień naszej przerwy.
- Emi mogę? - usłyszałam pukanie do drzwi.
- Jasne! - odkrzyknęłam.
- Mam do Ciebie pytanie. Muszę wyjechać na 3/4 dni do dalszej rodziny, chcesz jechać ze mną czy zostajesz? - spytał.
- Zostanę tutaj, myślę że czułabym się tam nie na miejscu. - odparłam.
- Okej, Lou i Niall będą wpadać sprawdzić czy wszystko gra. - uśmiechnął się i wyszedł.
Westchnęłam głośno, nie mam kontaktu z Niallem od początku naszej przerwy i sama nie wiem co myśleć na ten temat. Dalej mi na nim zależy, tym bardziej uświadomiłam to sobie kiedy zaczęliśmy przerwę.
***
- Klucze są na wieszaku przy drzwiach, pieniądze zostawiłem na wszelki wypadek na szafce w kuchni, a Lou i Niall przyjdą koło 19.00 sprawdzić czy wszystko ok. - wyliczał Harry.
- Harry wyluzuj nie mam 5 lat poradzę sobie. - zaśmiałam się - Leć bo się spóźnisz.
- Dobrze jesteśmy w kontakcie. - powiedział i zniknął za drzwiami.
Zabrałam się za robienie kolacji, przeszperałam lodówkę i znalazłam krewetki które zapanierowałam i usmażyłam. Wzięłam pół usmażonych krewetek, ułożyłam na makaronie sojowym, do miseczki wlałam sos słodko-kwaśny i usiadłam delektując się pysznym daniem. Tak jak mówił Harry punkt 19.00 w drzwiach pojawili się Lou i Niall, wpuściłam ich po czym wróciłam do poprzedniego zajęcia - oglądania telewizji.
- Ale jesteś gościnna. - prychnął Louis.
- Tylko nie mów ze poczuwasz się do bycia gościem tu. - odpowiedziałam - Spędziłeś w tym domu zapewne więcej czasu niż ja. - dodałam.
- Masz coś do jedzenia? - spytał Lou na co przewróciłam oczami.
- W kuchni są krewetki. - poinformowałam go.
- Niall chcesz? - wrócił się Tommo.
- Nie dzięki. - blondyn wzruszył ramionami.
I tak wyglądały kolejne cztery dni, chłopcy przychodzili wieczorem i oglądali ze mną filmy albo grali na konsoli. W dniu w którym Harry wrócił do domu odbywała się też impreza urodzinowa Nialla, chłopcy poprosili mnie o upierzenie tortu na co przystałam plus dorzuciłam się do gitary którą chłopcy wymyślili jako prezent. Tuż przed 19.00 byłam wyszykowana, miałam na sobie niebieską sukienkę i czarne szpilki, wbijałam w tort ostatnią dwudziestą świeczkę, kiedy przyszedł Harry pytając czy jestem gotowa. Punkt 20.00 staliśmy przed drzwiami do jak widzę apartamentu Nialla, jubilat otworzył nam drzwi i uściskał każdego na powitanie dziękując za życzenia, poczułam przyjemne ciepło w jego ramionach, ale niestety dość szybko zastąpił je chłód. Weszłam w głąb mieszkanie gdzie słychać już było głośną muzykę, kilka osób już tańczyło i popijało drinki, impreza szybko się rozkręciła. O północy wszyscy zaśpiewaliśmy blondynowi sto lat i wręczyliśmy mu prezenty. Impreza skończyła się koło 3.00 i pomagaliśmy Niallowi sprzątać, co chwilę spoglądałam na blondyna który zbierał kubeczki które były dosłownie wszędzie, w pokoju panowała dość nie komfortowa cisza.
- Nie wytrzymam tego! - krzyknął Louis.
Wszyscy spojrzeliśmy na Lou który stanął na środku salonu i założył ręce na wysokości piersi.
- Louis uspokój się zanim powiesz za dużo. - powiedział stanowczo Liam.
- O co chodzi? - spytał Niall.
Wszyscy patrzyliśmy w kierunki Lou i Liama którzy widocznie coś kręcili. Spojrzałam na Nialla którego mina była równie zdziwiona jak mina Harrego.
- Co ukrywacie? - spytałam.
- Nic. - powiedział szybko Liam.
- Nie kurwa Payno oni powinni wiedzieć! - Louis znowu podniósł głos.
- Louis jesteś pijany. - zareagował Liam.
- Nie! Nie mogę na to tak spokojnie patrzeć, oni - pokazał na mnie i Nialla - zachowują się jak jakieś szczeniaki nie potrafiąc sobie wyznać uczuć! - spojrzałam na Liama który był widocznie zakłopotany.
- Lou ja... - zaczęłam, ale nie dał mi dalej nic powiedzieć.
- Nie próbuj zaprzeczyć, bo wiem wszystko. - powiedział pewnie.
Spojrzałam na Nialla który stał jak wryty, a jego policzki były całe czerwone, moje pewnie nie wyglądały lepiej. Moje serce waliło jak szalone, Lou jest aż tak pijany czy mówi prawdę.
- Czy ktoś mi do cholery wytłumaczy o co w tym wszystkim chodzi?!? - zwrócił uwagę Harry.
- Harry wytłumaczymy Ci wszystko, ale w pokoju obok. Myślę że Emi i Niall powinni pogadać w cztery oczy. - powiedział Liam i ciepło się do mnie uśmiechnął.
Chłopcu wyszli do innego pokoju i zostałam sama z Niallem, nie potrafiłam wydusić z siebie słowa, widziałam że blondyn kilkakrotnie zbierał się do powiedzenia czegoś.
- Czy to co mówił Louis to prawda? - spytałam - Mówił że nie potrafimy wyznać sobie uczuć. Niall czy Ty coś do mnie czujesz? - dodałam prawie szeptem.
- Ja... - blondyn wziął głęboki oddech - Tak Ems lubię Cię bardziej niż przyjaciółkę, przy Tobie czuję się jakby cały świat się wyłączył i zostałabyś tylko Ty. Zauważyłem to kiedy byliśmy w Hiszpanii i wyszliśmy na wieczorny spacer, byłaś tak blisko, a jednocześnie nie chciałem zepsuć naszej przyjaźni, ale to była głupia wymówka. - wyznał.
- Też nie chciałam jej zniszczyć i tłamsiłam w sobie wszystko. - odparłam.
- Chwila czyli też coś do mnie czujesz? - spytał zdziwiony na co przytaknęłam - Od kiedy?
- W Portugalii, ale nie byłam jeszcze tego do końca świadoma. Po tym jak mnie pocałowałeś... - powiedziałam i momentalnie zakryłam ręką usta bo Niall miał się o tym nie dowiedzieć.
- Co zrobiłem?! - prawie krzyknął.
- Umm znaczy... - próbowałam to jakoś odkręcić, ale powiedzmy sobie szczerze nie ma jak/
- Pocałowałem Cie? - dopytał.
- Tak, wtedy kiedy zaciąłeś się na języku hiszpańskim. Wyszliśmy przed klub i powiedziałeś coś czego nie zrozumiałam i potem pocałowałeś mnie, byłeś totalnie zalany wtedy.  - zaśmiałam się na samo wspomnienie. 
- Żałuje, że tego nie pamiętam.  - powiedział i zaśmiał się ze mną. 
- Niall mogę mieć jeszcze jedno pytanie? - spojrzałam prostu w jego oczy.
- Jasne. - wzruszył ramionami.
- Któregoś dnia przechodziłam obok Twojego pokoju i słyszałam Twoją rozmowę z Lou, mówiłeś o jakieś dziewczynie która Ci się podoba... - blondyn nie dał mi dokończyć.
- O Tobie. - powiedział bez zawahania - Jesteś jedyną dziewczyną która, aż tak zawróciła mi w głowie. Możesz zapytać chłopaków od czasów X-factora nie miałem "prawdziwej" dziewczyny, tylko ustawione związki. - westchnął.
- Wierze Ci Niall. - uśmiechnęłam się do niego.
Chłopak przytulił mnie mocno do siebie, czułam ciepło rozchodzące się po moim organizmie i ulgę, że blondyn też coś do mnie czuje. Mogłabym spędzić całą wieczność w jego ramionach lecz przerwał na dźwięk otwieranych drzwi przez które weszli chłopcy. 
- Widzę, że już się "pogodziliście" - zaśmiał się Louis.
- Jak widać. - przewrócił oczami Niall.
- Dobra my się będziemy już zbierać. - zarządził Harry.
Pożegnałam się z blondynem całusem w policzek i uściskiem po czym wyszłam z chłopakami z jego mieszkania, gdy już siedzieliśmy w vanie zaczął się wywiad.
- Czemu ja dowiedziałem się o wszystkim na końcu? - jęknął Harry.
- Mi było głupio z Tobą rozmawiać o moich uczuciach, jesteśmy rodziną. - stwierdziłam.
- Ja za Nialla nie odpowiem stary. - zaśmiał się Lou.
- Czyli co jesteście z Niallem razem? - zapytał Liam.
- Umm... powiedzieliśmy sobie co do siebie czujemy, ale tego nie poruszyliśmy. - powiedziałam przygryzając wargę.
- Zdążą jeszcze o tym pogadać. - stwierdził Lou.
Resztę drogi przejechaliśmy w ciszy, ja i Harry zostaliśmy odwiezieni jako ostatni, przez całą drogę zastanawiałam się jak rzeczywiście będzie między nami. Darzę blondyna dużymi uczuciami, ale boję się wystawienia wszystkiego na światło dzienne co mnie nie ominie, nie chce zamieszania wokół mnie, po prostu się boję. Położyłam się w wygodnym łóżku i uśmiechem na ustach zasnęłam po wyczerpującym i pełnym emocji dniu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i mamy siedemnastkę i wielkie zamieszanie :D
Pijany Louis to szczery Louis xD
Z mojej strony chciałabym życzyć Wam wesołych świąt wielkanocnych, smacznego jajka i mokrego dyngusa miśki ♥
Love ya ♥  

poniedziałek, 21 marca 2016

16.Co jeszcze u niego zauważasz?

Emi POV
Wstałam średnio wyspana o 9.00, musiałam się jeszcze spakować do końca bo dziś lecimy do Mediolanu. Wyszłam z pokoju już ogarnięta i poszłam na śniadanie, znalazłam stolik przy którym był Harry i Liam, dosiadłam się do nich.
- Hej chłopaki. - przywitałam się.
- Dzień dobry Emi. - uśmiechną się Liam, a Harry przytaknął z pełną buzią.
- Gdzie reszta? - spytałam.
- Już jedli, ale Niall chyba dalej się źle czuje. - odparł Liam.
- Jakiś blady był i zjadł tyle co nic. - dodał Harry.
- Będę musiała sprawdzić co u niego. - stwierdziłam.
Zjadłam pyszny omlet i wypiłam karmelowe latte, wróciłam do pokoju i spakowałam kosmetyki z łazienki bo w sumie tylko one mi zostały. Jak zwykle wystawiłam swój bagaż przed drzwi, na hotelowym korytarzu, wróciłam do pokoju i natknęłam się na Lou.
- Hej Lou. - uśmiechnęłam się - Niall u siebie?
- Hej. - westchnął - Wyszedł po śniadaniu się przejść.
- Jak się czuje? - spytałam.
- Kiepsko. Muszę iść się dopakować, więc wybacz. - powiedział sucho.
Louis nigdy nie zachowywał się tak obojętnie wobec mnie, coś mi tu nie pasuje. Punkt 12.00 stawiliśmy się w lobby i wsiedliśmy do vana, ostatni wsiadł Niall, który rzeczywiście wyglądał kiepsko. Nie chciałam gadać przy wszystkich, więc postanowiłam poczekać, aż wsiądziemy do samolotu. Niestety tam też mi się to nie udało, Niall usiadł przy samym oknie, a obok niego usiadł Lou, swoją drogą blondyn przespał lot. Gdy dotarliśmy do hotelu i weszliśmy do pokoju, złapałam blondyna za nadgarstek i zatrzymałam.
- Niall wszystko ok? - spytałam.
- Tak, po prostu źle się czuję, grypa te sprawy. - powiedział uciekając oczami, kłamie, zawsze tak robi kiedy nie chce czegoś powiedzieć.
- Posiedzieć z Tobą? Obejrzymy coś? - zaproponowałam.
- Nie chce Cię zarazić, pójdę się jeszcze przespać. - uśmiechnął się blado i wszedł do pokoju który dzieli z Lou.
Zastanawiam się czemu Niall ostatnio okłamuje mnie i unika ze mną kontaktu, podczas koncertu wydawało mi się, że wszystko jest w porządku. Chyba znowu muszę się poradzić Liama, Lou jest dla mnie oschły, a Harry to mój kuzyn i tak jakoś mi głupio. Wyszłam ze swojego pokoju i akurat Liam oglądał telewizję na kanapie, uśmiechnęłam się i podeszłam do niego.
- Nie chciałbyś się przejść? Chociaż po terenie hotelu? - spytałam.
- Chcesz porozmawiać? - przytaknęłam wzdychając - Jasne. - posłał mi ciepły uśmiech.
Wyszliśmy z hotelu i szliśmy po ogrodzie który był na prawdę piękny, przez jakiś czas szliśmy w milczeniu, jednak Liam przerwał ciszę.
- Chodzi o Nialla? - zapytał.
- Tak. Nie wiem co myśleć o tym. - odparłam - On nie jest chory, kłamał.
- Skąd wiesz? - uniósł zdziwiony brew.
- Uciekał wzrokiem, gdy mówił, że ma grypę. Zawsze tak robi gdy kłamie, albo coś ukrywa. - stwierdziłam.
- Co jeszcze u niego zauważasz? - dopytał.
- Jak się denerwuje to ciągnie za końcówki włosów, jak mu się coś nie podoba to marszczy nos, a jak jest szczęśliwy to jego oczy są zadziwiająco jasne, ale co to za pytanie? - otrząsnęłam się.
- Widzisz, widzisz wszystkie małe rzeczy których normalna osoba nie zauważa. - podsumował - Wpadłaś po uszy Emi, widać że jesteś zakochana. - uśmiechnął się.
- I co z tym zrobię? Mam zapomnieć? Udawać, że nic nie czuję? - łzy bezsilności zbierały się w kącikach moich oczu.
- Wszystko jest w Twoich rękach Emi. - stwierdził.
- Tylko, że on mnie unika, nie mam jak z nim nawiązać jakiegokolwiek kontaktu. - odparłam.
- Może musisz dać temu czas? Nie wszystko da się załatwić na pstryknięcie palcami. - dodał.
Może Liam ma rację, może próbuje to za szybko rozwiązać? Powinnam dać sobie i Niallowi czas, będzie zaraz przerwa 2 tygodniowa, może ona dobrze nam zrobi. 
- Dziękuję Liam, po raz kolejny. - zaśmiałam się przez łzy - A jak z Soph?
- Lepiej, jadę do niej na całą przerwę. Spędzimy trochę czasu razem i wszystko się naprostuje. - stwierdził.
Wróciliśmy do hotelu i zanim weszłam do pokoju przytuliłam jeszcze Liama, mam w nim duże wsparcie i nie wiem jak bym bez niego sobie poradziła.

Liam POV 
Nie mam pojęcia jak mógłbym pomóc Emi, nie wiem czy to dobry pomysł rozmawiać z Niallem, bo nie chce żeby ode mnie dowiedział się co czuje dziewczyna. Usiadłem na kanapie i włączyłem telewizję, chwilę później koło mnie pojawił się Louis.
- Gdzie byłeś? - spytał.
- Na spacerze z Emi, chciała się przewietrzyć. - odparłem.
- Ostatnio dużo czasu z nią spędzasz. - stwierdził.
- Jest dla mnie jak siostra, ma małe problemy pomagam jej się jakoś odnaleźć w nich. - wzruszyłem ramionami.
- Nic do niej nie czujesz? - zdziwił mnie tym pytaniem.
- Stary mam Sophie, nie zdradziłbym jej w życiu. - powiedziałem pewnie.
- Horan to jednak idiota. - stwierdził Lou.
- Czemu? - dopytałem.
- Bo debil jest zazdrosny i myślał, że coś między Wami jest. - zaśmiał się Tommo i dopiero po chwili wychwycił co powiedział - Nic nie słyszałeś, nic nie wiesz na ten temat.
- Chwila czekaj. Niall coś czuje do Emi? - spytałem szybko.
- No tak i to tak dość poważnie, ale proszę Liam nie mów jej nic. Niall jest załamany właśnie przez to. - prosił.
- To świetnie! - prawie krzyknąłem.
- Stary cieszysz się, że Twój kumpel przechodzi załamanie? - zdziwił się Lou.
- Co? Nie! - zaprzeczyłem - Prawda jest taka, że Emi jest po uszy zabujana w Niallu.
- Chwila... Czyli jedno kocha drugie, ale się unikają. - podsumował Louis.
- Dokładnie. - westchnąłem.
- Powinniśmy im pomóc? - zapytał.
- Może trochę, ale większość powinni sami załatwić. - stwierdziłem - Musimy ich po prostu nakręcić na siebie.
- Może niech teraz ochłoną trochę i w ostateczności wkroczymy do akcji w urodziny Nialla? - zaproponował Lou.
- Dobry pomysł. - przybiliśmy piątkę.
O 20.00 poszliśmy wszyscy razem na kolacje, nie mogłem patrzeć jak ta dwójka patrzy na siebie ukradkiem i ledwo co je kolacje, ale jest za wcześnie by się w to wtrącać. Wróciliśmy do pokoju, Emi poszła przodem, a Niall za to wyszedł się przewietrzyć.
- Czy oni się pokłócili? - spytał Harry.
- W sumie nic nie wiadomo. - powiedział Lou.
- Dziwnie jest jak się do siebie nie odzywają, ani nie robią żadnych numerów. - zastanawiał się Harry.
- Miejmy nadzieję, że niedługo to się zmieni. - westchnąłem i spojrzałem na Louisa, który posłał mi mały uśmiech.

Emi POV
Czułam na sobie wzrok Nialla na kolacji, ale sama nie byłam lepsza, wyłapywałam momenty gdy się nie patrzył i robiłam to samo. Szybko wróciłam do swojego pokoju, wzięłam szybki prysznic i postanowiłam zadzwonić do Leny, dawno z nią nie rozmawiałam.
* Halo? - usłyszała głos za którym tęskniłam.
* Hej! Co słychać? - spytałam.
* Emi! Tęsknię, strasznie nudno tu bez Ciebie. A co u Ciebie? - zapytała.
* Wszystko jest takie pokręcone Lena. - jęknęłam.
* Co się stało Em? -słyszałam troskę w jej głosie.
* Miałaś cholerną rację, zakochałam się w nim i nie mogę nic z tym zrobić. - pociągnęłam nosem.
* W Niallu mam rozumieć? - sprecyzowała.
* Dokładnie, tylko podsłuchałam jego rozmowę z Lou i wiem, że ma na oku kogoś innego. - ciągnęłam.
* Żałuję, że nie mogę być teraz obok Ciebie. Powinnaś wziąć się w kupę i walczyć, gdzie moja Emi która dążyła do swoich celów, która miała radę na wszystko? Kochasz go?
* Tak. - powiedziałam pewnie.
* To nie mam więcej pytań, weź się w garść Emi. - wręcz rozkazała mi.
* Masz rację, zaraz mamy przerwę i wszystko sobie poukładam.
Rozmawiałyśmy o wszystkim przez kolejną godzinę, aż w końcu obie byłyśmy zmęczone i poszłyśmy spać.

Niall POV
Spacerowałem po hotelowym ogrodzie, wszystko było takie piękne, Emi byłaby zachwycona, nawet teraz o niej myślę. Usłyszałem kroki za mną i odwróciłem się, Louis biegł do mnie. 
- Niall jak się czujesz? - spytał.
- Bez zmian. - westchnąłem.
- Ale ja mam dla Ciebie dobre wieści. - powiedział Tomlinson.
- Co niby może mnie podnieść na duchu. - prychnąłem.
- Emi i Liam nie są razem i nic między nimi nie ma. - powiedział, a mi szczerze ulżyło.
- Skąd wiesz? - wolałem się upewnić.
- Rozmawiałem dziś z Liamem i wszystko mi wytłumaczył. - odparł.
- To chyba dobrze. - powiedziałem.
- Niall kurwa chyba? To jest świetna wiadomość. Musisz działać! - stwierdził.
- Louis to nie ma sensu... - jęknąłem.
- Kochasz ją? - spytał.
- Tak. - burknąłem.
- To weź się w garść, stary gdzie są Twoje jaja? - naskoczył na mnie - Mamy zaraz przerwę, przemyśl to sobie i działaj, żeby tym razem rzeczywiście nie było za późno. - dodał.
- Masz rację. - dotarły do mnie jego słowa, tym razem nie może być za późno. - Dzięki Lou.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
BUM !
Konspira nam się utworzyła xD Liam & Louis company ^^
Rozdział z poniedziałku coby dobrze i pracowicie rozpocząć tydzień (shh to że mam dziś wolny dzień nic nie znaczy) :D
Miłego dnia miśki :) 
Moje prace:
Love ya ♥

czwartek, 17 marca 2016

15. Świetnie Niall, było czekać dłużej.

Emi POV
Na after-party jechaliśmy jednym vanem, co było trochę niezręczne dla mnie, ale w końcu dotarliśmy do wybranego wcześniej klubu i szybko znaleźliśmy się w środku. Po wejściu od razu zgubiłam chłopaków i poszłam do baru, na trzeźwo nie dam rady przebrnąć przez ten wieczór. Wypiłam 3 szoty, wzięłam jeszcze drinka i siedząc przy barze sączyłam go. Gdy poczułam się trochę pewniej poszłam na poszukiwania Liama, klub na szczęście nie był duży, ale i tak miałam problem żeby go znaleźć. Niespodziewanie wpadłam na Louisa który szeroko się uśmiechnął, gdy mnie zauważył.
- Jest i nasza uciekinierka! - zaśmiał się.
- Tak, tak. Wiesz gdzie jest Liam? - spytałam, dalej się rozglądając.
- A co moje towarzystwo nie jest wystarczające? - zrobił smutną minę.
- Twoje towarzystwo jest świetne, ale teraz pilnie potrzebuje Liama. - trzymałam przy swoim.
- Ehh... Ostatnio był na tarasie i rozmawiał przez telefon. - burknął.
- Dzięki. - przytuliłam go i ruszyłam w stronę tarasu.
Przepychałam się przez tłum który bardzo mi to utrudniał, ale w końcu dotarłam do celu i na moje szczęście był tam Liam, trochę się zdziwiłam widząc chłopaka z papierosem między palcami. Podeszłam do niego i oparłam się o barierkę, dopiero po chwili mnie zauważył i uśmiechnął się lekko.
- Coś się stało? - zapytałam pokazując na papierosa.
- Mała kłótnia, ale to nie ważne. - westchnął.
- Poczęstujesz mnie? - poprosiłam.
- Ty palisz? - uniósł brew.
- W kryzysowych sytuacjach tak. - odparłam i wzięłam papierosa, po czym go odpaliłam powoli się zaciągając.
- A taką teraz masz? - ciągnął.
- To jest ciężkie Liam. - spuściłam głowę wydychając dym.
- Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. - zapewnił mnie.

- Chodzi o Nialla. - ledwo to powiedziałam. - Ja chyba lubię go bardziej niż myślałam. - wydusiłam z siebie.
- Co z tym zrobisz? - spytał.
- Nie mam właśnie pojęcia, przecież on już kogoś tam sobie znalazł, słyszałam jego rozmowę o Lou i nie powinnam wpychać się z buciorami między nich. - odparłam po czym zaciągnęłam się papierosem.
- Ja uważam, że powinnaś spróbować. - powiedział, a ja zmarszczyłam czoło.
- Nie wiem Liam, cholernie się boję odrzucenia. Nie chce stracić przy okazji naszej przyjaźni. - westchnęłam.
- Kto nie ryzykuje, nie pije szampana. - wzruszył ramionami.
- Liam i jego życiowe mądrości. - zachichotałam.
- Moja specjalność. - prychnął.
- Dzięki Liam. - powiedziałam obejmując chłopaka w pasie.
- Nie ma sprawy młoda, jak mówiłem możesz na mnie liczyć. - powtórzył i uścisnął mnie mocniej.

Niall POV
Emi zgubiła się w tłumie jak tylko weszliśmy do klubu, musiałem załatwić to dzisiaj, tak sobie postanowiłem i się tego trzymam. Usiadłem z chłopakami w loży i zamówiliśmy piwo, potem kolejne i kolejne. Nachyliłem się do Louisa i powiedziałem, że idę szukać Emi na co skinął głową. Przedzierałem się przez tłum szukając szatynki, nie raz zaczepiały mnie jakieś dziewczyny, ale szybko je zbywałem. Po jakiś 20 minutach szukania trafiłem na Louisa.
- Stary nie mogę jej znaleźć. - próbowałem przekrzyknąć muzykę.
- Przed chwilą na nią wpadłem, próbowałem ją zatrzymać, ale miała jakąś pilną sprawę do Liama i poszła do niego na taras, powinna dalej tam być. - odpowiedział.
- Dzięki. - rzuciłem.
- Powodzenia Nialler. - poklepał mnie po ramieniu i ruszyłem do celu.
Przedzieranie się przez tłum ludzi nie jest proste, co chwila ktoś wpada na ciebie, albo niechcący uderza. Jednak w końcu dotarłem tam gdzie potrzebowałem, spojrzałem na Emi i Liama, już miałem zrobić krok w przód kiedy dziewczyna odwróciła się do niego, coś powiedziała i wtuliła się w jego klatkę piersiową. Byłem w małym szoku, bo przecież Liam ma dziewczynę - prawda ostatnio ciągle się kłócą, ale jednak. Spojrzałem się jeszcze raz, a oni stali dalej w swoich objęciach. 
Świetnie Niall było czekać dłużej. 
Cała sytuacje uderzyła we mnie i sam nie wiedziałem co czuję, złość? zawód? smutek? Jedno wiem jestem cholernie wściekły na siebie, odwróciłem się i odszedłem, poddałem się. Ruszyłem do loży, gdy tylko zobaczyłem moich przyjaciół dosiadłem się do nich, żeby chwilę ochłonąć.
- Niall wszystko okej? Wyglądasz jakbyś ducha zobaczył. - odparł.
- Wszystko spoko, po prostu gorzej się poczułem. Wrócę do pokoju i odeśpię, tak będzie najlepiej. - zapewniłem Harrego.
- Jechać z Tobą? - spytał Lou.
- Nie stary, baw się dobrze. Ja sobie poradzę. - posłałem sztuczny uśmiech, napisałem sms do Marka i wyszedłem z klubu.

Emi POV
Poszliśmy z Liamem do loży, gdzie siedzieli Harry i Lou. Tomlinson dziwnie się na mnie patrzył, jednak postanowiłam to zignorować, dosiadłam się do nich i zamówiłam drinka.
- Spotkaliście Nialla? - spytał Lou.
- Nie. - odpowiedział Liam.
- Coś się stało? - uniosłam brew.
- Mówił, że idzie na taras, po czym wrócił i powiedział, że źle się czuje. Pojechał jakieś 15 minut temu do hotelu. Myślałem, że może wiecie co mu jest. - powiedział.
- Mam nadzieję, że to nic poważnego. - westchnęła,
Siedzieliśmy w klubie jeszcze około 2 godzin, jednak nie bawiłam się już dobrze, przez cały czas martwiłam się o Nialla, który nie odpisywał na moje smsy, ale pewnie to przez to, że zasnął. Wróciliśmy do hotelu i pierwsze co zrobiłam to zajrzałam do pokoju blondyna, jednak chłopak leżał zakopany pod kołdrą i do tego odwrócony twarzą do ściany, czyli śpi tak jak myślałam. Delikatnie zamknęłam drzwi i poszłam do swojego pokoju, wzięłam szybki prysznic i padłam na łóżko zmęczona całym aktywnym dniem.

Niall POV
Leżałem na swoim łóżku patrząc się bezmyślnie w sufit, widziałem wiadomości od Emi, ale ignorowałem je, nie chcę w złości napisać czegoś czego później bym żałował. Usłyszałem otwieranie głównych drzwi i momentalnie zakopałem się w kołdrze i odwróciłem do ściany. Drzwi od pokoju otworzyły się, a chwilę później zamknęły. To na pewno nie był Lou, on zrobiłby więcej hałasu i zamieszania. Po jakiś 5 minutach drzwi ponownie się otworzyły i od razu ponownie zamknęły.
- Niall wiem, że nie śpisz. Zbyt dobrze Cię znam. - powiedział twardo Louis.
- Świetnie, daj mi spokój. - jęknąłem, gdy zapalił światło.
- Dopiero jak mi powiesz co się stało. - nie uginał się - Rozmawiałeś z nią?
- Nie. - burknąłem.
- Czemu? - dalej drążył.
- Bo się kurwa mizdrzyła na tarasie z Liamem, wystarczy Ci?! - powiedziałem dość głośno, ale nie na tyle by ktoś nas usłyszał.
- Co? O czym Ty mówisz? Przecież Liam ma Soph. - odparł zdziwiony.
- Widziałem ich na tasie, odwróciła się, spojrzała mu w oczy i wtuliła się w niego. Nie wyglądało to na przyjacielski uścisk. - wszystko we mnie, aż się gotowało.
- Kurwa nie wiem co powiedzieć. - podrapał się po karku.
- Ja tym bardziej. - syknąłem.
- Niall wyluzuj. - starał się mnie uspokoić.
- Jestem cholernie na siebie wściekły. Kurwa Louis, gdybym wcześniej się ogarnął mogłoby być inaczej, to ja mogłem tam stać. - głos mi się załamał, a Lou patrzył na mnie wielkimi oczami - Nigdy nikogo nie darzyłem takim uczuciem i beznadziejnie jest, gdy to wszystko nagle Ci się rozwala. - pociągnąłem nosem.
Louis już więcej nic nie powiedział, usiadł koło mnie i objął mnie pozwalając dać upust wszystkim emocjom. Mogę podziękować Bogu za takiego przyjaciela jak Tomlinson, nigdy mnie nie zawodzi, a szczególnie w takich chwilach. Zmęczony wszystkim zasnąłem nawet nie wiem kiedy.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Taki uczuciowy Niall ♥
Ale się narobiło :P
Pytanko specjalnie dla Was wolicie perspektywę Liama czy Louisa? Bo na pewno w następnym rozdziale będzie punkt widzenia jednego z nich :)
Jak zwykle mile widziane komentarze ^^

Moje prace:

niedziela, 13 marca 2016

14. Czemu wrzuciłaś tam monetę?

Emi's POV
Dziś drugi dzień naszego pobytu w Rzymie, Liam obudził mnie chwilę po 9.00, że czas zbierać się na śniadanie. Wstałam i poszłam do łazienki ogarnąć się, następnie wybrałam ciuchy na dzisiejszy ciepły dzień - bordowa koszula bez rękawów i czarna, rozkloszowana spódnica do połowy uda, dobrałam jeszcze czarne vansy i już byłam gotowa. Wszyscy razem zeszliśmy do restauracji i usiedliśmy przy dwóch stolikach koło siebie. Siedziałam między Lou i Liamem przez których w kółko się śmiałam, kątem oka zerkałam na Nialla który grzebał w swoim śniadaniu jedząc je w tempie żółwia co nie jest do niego podobne. Po skończonym śniadaniu cała ekipa idzie do lobby ustalić plan dnia, gdy minęłam próg restauracji poczułam dłoń na moim ramieniu, odwróciłam się i przede mną stał uśmiechnięty Luke. Przywitaliśmy się i chwilę rozmawialiśmy, aż nie podszedł do nas Niall.
- Emi idziesz zwiedzać Rzym? Mamy jakieś 3 godziny i możemy przejść się. - poinformował Niall, już miałam się zgodzić kiedy Luke wtrącił się w rozmowę.
- Ems pozwiedza miasto ze mną, wiec nie masz co się martwić stary. - powiedział co mnie wkurzyło bo to nie on będzie za mnie decydował.
- Myślę Luke że jednak podziękuję za Twoje towarzystwo. - odparłam i widziałam wymalowane zdziwienie na twarzy Nialla i Luka jednocześnie.
- Czyli co wolisz tego farbowanego idiotę niż mnie? Może działasz na dwa fronty? Jesteś zwykłą dziwką szukającą rozgłosu. - warknął, a ja nie wierzyłam w to co mówi, czułam jak Niall chce do niego skoczyć, ale powstrzymałam go.
- Nie warto Niall, niektórzy nie są warci nawet zareagowania na nich bo są skończonymi dupkami, którzy nawet nie zapytają mnie o zdanie. Poza tym ten farbowany idiota to mój najlepszy przyjaciel i tylko ja tak mogę go nazywać. Żegnam. - zakończyłam rozmowę, złapałam Nialla za nadgarstek i pociągnęłam go w stronę wind.
- Emi przepraszam nie chciałem tego powiedzieć. - krzyczał za mną Luke.
- Pieprz się. - odpowiedziałam pokazując mu środkowy palec.
Wsiedliśmy do windy i czułam na sobie wzrok Nialla, wiedziałam o co mu chodzi.
- Tak, miałeś rację co do Luka. Przepraszam. - westchnęłam.
- Daj spokój Emi. - machnął ręką - Ale muszę przyznać, że nieźle mu dogadałaś. - zaśmiał się.
Weszliśmy do pokoju gdzie czekała już na nas reszta, poszłam do siebie po torebka z wszystkimi potrzebnymi rzeczami i wróciłam.
- Dobra plan na dziś jest taki: idziemy teraz pospacerować, wracamy do hotelu, potem koncert, a po koncercie jest afterparty. - zarządził mój kuzyn - Wszyscy są za?
- Tak! - odpowiedzieliśmy chórem. 
Chwilę później siedzieliśmy w vanie który dowiózł nas w okolice koloseum, budowla była olbrzymia i piękna. Chodziliśmy po okolicy z dwoma ochroniarzami, robiliśmy sobie zdjęcia i rozmawialiśmy. Oczywiście nie obyło się bez natarczywych fanek chłopaków, więc musieli dać kilka autografów. Kolejnym punktem naszego zwiedzania wybranym przeze mnie była Fontanna di Trevi.
    
Wyjęłam z portfela monetę i wrzuciłam ją do fontanny, koło mnie stał Liam który przyglądał mi się ze zdziwieniem.
- Czemu wrzuciłaś tam monetę? - spytał.
- Podobno jak się wrzuci monetę to się wróci kiedyś do Rzymu. - westchnęłam - A mi się tu naprawdę podoba, chciałabym zwiedzić cały Rzym. Jest też twierdzenie że jak się wrzuci do niej dwie monety to będzie się miało romans, a jak się wrzuci trzy to ślub. - zaśmiałam się.
Każdy z chłopaków poszedł w moje ślady i wrzucił po monecie, potem ochroniarz zrobił nam pamiątkowe zdjęcie, a ja jeszcze zdążyłam zrobić sobie selfie na snapchata. Szliśmy w kierunku naszego vana, kiedy Niall przypomniał sobie że zostawił na brzegu fontanny okulary, gdy szukał drobnych. Pobiegł szybko i zapewnił nas że za minutę wróci i tak też było, uśmiechnął się do wszystkich i poszliśmy do naszego pojazdu. Niestety czas nam się skończył i musieliśmy wracać do hotelu, bo przed koncertem chłopaki muszą się wykąpać i przebrać, ja z resztą też. 

Niall's POV
Wszedłem do vana i usiadłem koło Emi, gdyby wiedzieli czemu się wróciłem wyśmialiby mnie, no może ewentualnie Louis by mnie zrozumiał. Okulary zostawiłem tam specjalnie, wróciłem się i dorzuciłem te cholerne dwie monety, może jeszcze nie chce ślubu, ale chciałbym żeby pomiędzy mną, a Emi było coś więcej niż przyjaźń. Wróciliśmy do hotelu i od razu wzięliśmy się za przygotowania do koncertu, mamy półtorej godziny do wyjścia. Jako pierwszy wziąłem szybki prysznic, wciągnąłem na nogi krótkie, jeansowe spodenki i założyłem białą koszulkę na ramiączka z flagą USA, włosów nie układałem bo i tak zrobi to stylistka. Siedziałem wygodnie na fotelu "skacząc" po kanałach w telewizorze, nie było nic ciekawego więc zostawiłem stacje muzyczną. Z mojego zamyślenia wyrwała mnie Emi wołająca moje imię, wstałem z fotela i wszedłem do jej pokoju.
- Niall pomożesz mi z suwakiem? - zapytała wskazując na swoje plecy, wciągnąłem powietrze ponieważ cholera, stoi przede mną w czarnej sukience do połowy uda i prosi mnie o jej zapięcie, a ja najchętniej bym się jej pozbył.. STOP Horan nawet tak nie myśl.
- Jasne. - odpowiedziałem starając się brzmieć obojętnie, poszedłem do niej i sprawnie zasunąłem suwak, dalej wpatrując się w nią.
- Wszystko ok? - spytała.
- Umm t-tak. Ładnie wyglądasz. - mruknąłem i szybko wyszedłem z jej pokoju, jestem totalnym idiotą w życiu nie będzie chciała być z kimś takim jak ja.
Usiadłem na kanapie chowając twarz w dłoniach, poczułem jak kanapa się koło mnie ugina i modliłem się w duchu, żeby to nie była Emi. Miałem szczęście bo tuż obok mnie siedział uśmiechnięty Liam.
- Co jest stary? - spytał.
- Wszystko okej, a czemu miałoby być inaczej? - odpowiedziałem.
- Może dlatego, że jesteś cały czerwony. - zaśmiał się.
- Po prostu tu jest duszno. - skłamałem.
- Okej jak uważasz. - wzruszył ramionami.
Punktualnie o 16.00 wszyscy byliśmy gotowi do wyjścia i pół godziny później byliśmy na stadionie. Jak zwykle było wielkie zamieszanie z szukaniem mikrofonów, czesaniem nas i ogólnie organizacją. Tak jak było w planie o 18.00 weszliśmy na scenę, od razu widziałem Emi i Louise przy samej scenie, stwierdziłem że będę na razie dawał Emi delikatne znaki na to, że coś do niej czuję. 

Emi's POV
Pokochałam całym sercem atmosferę koncertów chłopaków i nawet te piski nie przeszkadzają mi tak bardzo. Razem z Louise świetnie się bawiłyśmy, skakałyśmy i śpiewałyśmy na całe gardło razem z chłopakami, a przy wolniejszych piosenkach bujałyśmy się. Usłyszałam pierwsze dźwięki "Ready to run" kiedy Lou szturchnęła mnie łokciem na co posłałam jej pytające spojrzenie. 
- Niall się na Ciebie gapi. - powiedziała mi do ucha.
Spojrzałam się na blondyna i dziewczyna miała racje chłopak patrzył się prosto na mnie, puścił mi oczko i uciekł wzrokiem. 
- Coś jest między Wami? - spytała.
- Nie, jesteśmy tylko przyjaciółmi. - odpowiedziałam.
- Sposób w jaki się na Ciebie patrzy mówi co innego. - trzymała przy swoim.
Wzruszyłam ramionami i wróciłam myślami do koncertu chłopaków, Niall przy swojej solówce znów patrzył mi się prosto w oczy na co uśmiechnęłam się.
There’s a future in my life I can’t foresee / Jest przyszłość w moim życiu, której nie mogę przewidzieć.  
Unless of course I stay on course /  Chyba, że uda mi się osiągnąć to czego chcę 
And keep you next to me  /  A Ty będziesz obok mnie
Motyle w moim brzuchu urządziły sobie niezłą imprezę i nawet sama siebie nie mam co oszukiwać, że nic nie czuję do Nialla. Moje uczucia do niego z dnia na dzień są coraz większe, znamy się trzy miesiące, a czuję się jakbym znała go całe życie. Chyba muszę porozmawiać z Liamem, on chyba jest najodpowiedniejszą osobą do takiej rozmowy, złapię go dziś podczas afterparty bo długo nie wytrzymam ze swoimi myślami.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Co sądzicie o tym rozdziale? 
Ja wypoczywam bo mam długi weekend :3 miałam dodatkowo wolny piątek i jutro też mam wolne :D
 xx ♥