poniedziałek, 23 maja 2016

27. Czuję się jakbym była w śnie.

Emi POV
Nadszedł w końcu dzień sylwestra, wczoraj z Leną byłyśmy w galerii kupić sobie sukienki. Trochę denerwuje mnie, że wszędzie chodzi za nami ochroniarz, w odległości no ale jednak. Przechodząc od sklepu do sklepu czułam na sobie wzrok dziewczyn i słyszałam ich szepty między sobą. Koniec końców udało nam się znaleźć idealne sukienki, moja była chabrowa, sięgała do połowy uda, a na plecach ma poprzeplatane tasiemki materiału, natomiast Lena postawiła na śliwkową sukienkę przed kolano, mocno wyciętą z tyłu. Z domu musieliśmy wyjechać koło 18.00, żeby na miejscu być przed 20.00, obudziłyśmy się dopiero o 12.00 i szybko zjadłyśmy śniadanie. Po posiłku zabunkrowałyśmy się w moim pokoju, pomalowałyśmy sobie paznokcie, przygotowałyśmy sukienki, buty i różne dodatki. Moje włosy znowu nabrały soczyście fioletowej barwy, Lena zrobiła mi loki które swobodnie opadały na moją klatkę piersiową oraz plecy, natomiast ja mojej przyjaciółce zrobiłam warkocza francuskiego który idealnie do niej pasował. Założyłyśmy sukienki i szpilki, zrobiłyśmy sobie dość mocny makijaż i 10 minut przed czasem byłyśmy gotowe. Ja miałam jechać samochodem z Niallem, a Lena z resztą chłopaków, moja mama i mama Harrego jeszcze innym wyszłyśmy z pokoju, gdzie był już Harry ubrany w garnitur który wyglądał na bardzo drogi, dwa guziki od jego koszuli były odpięte, a dość długie włosy rozpuszczone.
- Pięknie wyglądacie. - uśmiechnął się - Niall powinien być za chwilę.
- Też dobrze wyglądasz. - skomentowałam i rozległ się dźwięk dzwonka.
- Jest i nasz blondyn. - zaśmiał się Harry.
Zmierzyłam Nialla wzrokiem, idealnie wyglądał w granatowym garniturze i chabrowym krawacie dopasowanym do mojej sukienki, jego włosy ułożone były w czub, a kilka kosmyków sterczało w inną stronę niż powinno. Chłopak krótko przywitał się ze mną i Leną, po czym zeszliśmy do garażu gdzie już czekały na nas 3 samochody, weszliśmy z blondynem do czarnego Range Rovera który prowadził Mark. Usiedliśmy koło siebie i ruszyliśmy w drogę, Niall przez cały czas trzymał moją dłoń i delikatnie gładził kostki, byłam podekscytowana tym wydarzeniem, nigdy nie byłam na tak wystawnej imprezie sylwestrowej. 
- Pięknie wyglądasz skarbie. - powiedział blondyn całując moją rękę.
- Też wyglądasz świetnie. - uśmiechnęłam się - Kto tam będzie dziś? - spytałam.
- Oj będzie dużo osób uwierz, oprócz nas występuje też Edd Sheeran, Coldplay i paru nowych artystów. - odpowiedział. 
- To cudownie, nie mogę się doczekać. - westchnęłam patrząc przez okno, lekki śnieg pokrył ziemię i dalej sypał.
Chwilę po 20.00 dotarliśmy na miejsce, przed budynkiem była masa paparazzi, a my musieliśmy przejść od podjazdu do wejścia, a potem jeszcze stanąć przy ściance, tuż za nami była reszta zespołu, Lena i reszta mieli wejść tylnym wejściem. Szybko przedostaliśmy się do środka budynku, zapozowałam z Niallem do kilku zdjęć, a potem on sam ze swoim zespołem do kolejnych. W końcu dotarliśmy na piękną salę bankietową, było pełno ludzi, dostaliśmy po lampce wina i znaleźliśmy swój stolik, na szczęście siedzieliśmy wszyscy razem, więc od razu zaczęłyśmy z Leną rozmawiać o tym jak tu pięknie i kogo już widziałyśmy. Chwile później było oficjalne powitanie i podano ciepły posiłek, muzyka cicho grała w tle, wszyscy rozmawiali, a ja obserwowałam co się dzieje wokół mnie. 
- Emi? - usłyszałam głos mojego chłopaka który przywrócił mnie do rzeczywistości.
- Tak? - spytałam.
- Zatańczysz? - wyciągnął do mnie rękę, a ja ją przyjęłam.
Chłopak poprowadził mnie między inne pary, ujął jedną dłoń w swoją, a druga ręka powędrowała na moją talię, zaś moja znalazła się na jego ramieniu, przyciągnął mnie bliżej siebie i zaczęliśmy kołysać się w rytm muzyki.
- Czuję się jakbym była w śnie. - westchnęłam kładąc głowę na ramieniu chłopaka.
- Pięknym śnie. - dodał.
- Tylko boję się, że w końcu się obudzę. - powiedziałam z niepokojem.
- Poczekaj zaraz sprawdzę. - odparł, a ja uniosłam brew, chłopak uszczypnął mnie, a ja pisnęłam.
- Co Ty zrobiłeś? - zaśmiałam się.
- Sprawdzałem czy się obudzisz. - uśmiechnął się cwanie - Więc?
- Dalej w tym trwam. - przewróciłam oczami.
- I tak będzie zawsze. - wyszeptał mi do ucha.
Ciarki przeszły moje ciało, Niall złożył delikatny pocałunek na moich ustach i szeroko się uśmiechnął. Tańczyłam z każdym z chłopaków po kolei, widziałam że Lena też się świetnie bawi, a chłopcy się z nią nie nudzą. Okazało się że One Direction wchodzi na scenę o 23.30, blondyn posłał mi blady uśmiech i powiedział, że postara się znaleźć mnie przed północą. Przy występie chłopaków na parkiecie był wielki tłok, ja stałam dalej przyglądając się im i nucąc pod nosem piosenki, popijałam spokojnie wino z Leną u boku. Tuż przed wybiciem dwunastej zrobiło się spore zamieszanie wszyscy zaczęli wychodzić na ogromny taras, razem z moją przyjaciółka stałyśmy obok wejścia, mojego chłopaka nie było na horyzoncie, no ale co poradzić dosłownie 3 minuty temu skończyli swój występ. Nagle usłyszałam, że ktoś zaczął odliczanie.
10! Wyjazd do Londynu to była najlepsza decyzja w moim życiu.
9! Z perspektywy czasu początkowa przyjaźń z Niallem była naprawdę śmieszna.
8! Zakochałam się w nim nawet nie mając o tym większego pojęcia.
7! Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego kuzyna niż Harry.
6! Muszę podziękować Louisowi i Liamowi bo bez nich nie byłabym z Niallem.
5! Podróżowanie z chłopakami jest najlepszą przygodą w moim życiu.
4! Mam nadzieję, że moje studia w Londynie dotrą do skutku.
3! Ktoś przerywa moje rozmyślania kładąc mi rękę na ramieniu.
2! Odwracam się widząc moje ukochane błękitne tęczówki.
1! Słyszę " Kocham Cię Emi" po czym czuję jego miękkie wargi na moich.
"Szczęśliwego nowego roku!" Mam nadzieję, że będzie tak dobry jak druga połowa poprzedniego.
Wokół nas krzyczeli podekscytowani ludzie, fajerwerki wybuchały z każdej strony, korki od szampana strzelały jeden po drugim, ale my byliśmy zamknięci we własnej bańce. Oderwałam się od chłopaka na co spojrzał zdziwiony, ale musiałam to zrobić.
- Też Cię kocham Niall.  - powiedziałam, a uśmiech chłopaka zrobił się jeszcze większy i połączył ponownie nasze usta.
Niestety przerwali nam nasi znajomi którzy koniecznie musieli złożyć nam noworoczne życzenia, wypiliśmy szampana i wróciliśmy do oglądania kolorowych fajerwerków. Poczułam materiał na moich ramionach, który okazał się być marynarką Nialla, przez wszystkie emocje zapomniałam nawet o tym, że jest mi zimno, uśmiechnęłam się do niego ciepło, a blondyn objął moją talię i położył głowę na moim ramieniu. 
- Niech ten sen trwa wiecznie. - szepnął obejmując mnie mocniej. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
awwwwwwwww :3
Tyle mam do powiedzenia :P
Myślę, że SOF dobije do max 30 rozdziałów + epilogu 

poniedziałek, 16 maja 2016

26. Kupiłaś mi sweter?

Emi POV
Obudził mnie dźwięk smsa, którego wysłał Niall, napisał że właśnie wsiada do samolotu w Dublinie i odezwie się jak będzie już w swoim mieszkaniu, krótko mu odpisałam i rozejrzałam się po pokoju, Leny nie było już w łóżku. Poszłam do łazienki i opłukałam twarz, wyszłam z mojego pokoju i skierowałam się do kuchni, tam znalazłam moją zgubę pijącą kawę i przeglądającą coś w telefonie.
- Hej ranny ptaszku. - rzuciłam kradnąc łyka jej kawy.
- Hej, nie mogłam spać, nowe miejsce te sprawy. - wzruszyła ramionami - A Ty czemu już wstałaś?
- Niall obudził mnie smsem, zobaczyłam że Ciebie nie ma i postanowiłam dotrzymać Ci towarzystwa. - uśmiechnęłam się.
Zaczęłyśmy robić śniadanie dla wszystkich, w połowie naszej pracy nad kanapkami do kuchni wszedł Harry w samych bokserkach, typowe. Nalazł sobie kawy z dzbanka i usiadł przy stole, widziałam jak Lena starała się skupić na robieniu śniadania, ale trochę jej to nie wychodziło. Postawiłam kanapki na stole, na środku postawiłam talerzyki, kubeczki i sok pomarańczowy, miałam iść budzić mamę, ale akurat wpadłam na nią na korytarzu. Wszyscy razem usiedliśmy przy stole w kuchni i zajadaliśmy się śniadaniem.
- Jakie plany na dzisiaj? - spytałam.
- Myślałem, żeby zrobić sobie spotkanie świąteczne. Wiecie zaprosić chłopaków, moją mamę, obejrzymy jakiś film, zjemy coś, poznamy się. - odparł Harry.
- Świetny pomysł. - stwierdziła mama.
- O której przyjdą wszyscy? - rzuciłam.
- Myślę, że 16.00 będzie w porządku. - stwierdził, a ja przytaknęłam.
Harry powstawiał wszystkie naczynia do zmywarki, a ja i Lena poszłyśmy się ogarnąć do mojego pokoju. Koło 13.00 dostałam smsa od Nialla, że jest już w swoim mieszkaniu i będzie u Harrego koło 15.00. Założyłam gruby kremowy sweter sięgający mi przed kolano i do tego czarne rajstopy, Lena natomiast jeansy, białą bluzkę i granatową marynarkę. Nie mogłam się już doczekać kiedy przyjdzie Niall, chwilę po 15.00 usłyszałam dzwonek do drzwi, wystrzeliłam jako pierwsza i otworzyłam je, moim oczom ukazał się mój kochany blondyn z szerokim uśmiechem na ustach, wszedł do mieszkania z bukietem gerberów, odłożył je na szafkę, zdjął buty, odwiesił kurtkę i przyciągnął mnie do uścisku.
- Tęskniłem. - powiedział i złożył pocałunek na moich ustach.
- Ja też i to bardzo. - wtuliłam się w chłopaka, sięgnął po bukiet z szafki.
- Spodobają się Twojej mamie? - spytał i był wyraźnie zdenerwowany, nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła czegoś głupiego.
- Niall czy to są gerbery? - zakryłam dłonią usta starając się nie roześmiać.
- Tak, a to źle? - spojrzał przestraszony.
- O mój boże, ona ma na nie uczulenie! - powiedziałam poważnie.
- O matko, może ja je wyrzucę? Nie miałem pojęcia, co ja narobiłem. - spanikował, a ja nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem, na co blondyn zastygł.
- Czy Ty mnie właśnie wkręciłaś? - widziałam, że był trochę wkurzony, ale iskierka rozbawienia błysnęła w jego oczach.
- Na pewno jej się spodobają. - zaśmiałam się i ruszyłam do salonu, a blondyn za mną.
- Jeszcze się z Tobą rozprawię. - powiedział dość cicho, ale ja i tak usłyszałam.
- Niall to moja mama, - wskazałam na kobietę na kanapie - a to Lena moja przyjaciółka.
- Miło mi panią poznać. - powiedział Niall wręczając jej kwiaty - Och, gerbery! Uwielbiam je. - odparła moja mama wąchając kwiaty, a Niall przymrużył oczy patrząc na mnie - Niall. - wyciągnął rękę do Leny.
- Lena. - ujęła jego dłoń i uśmiechnęła się.
- A teraz pozwólcie, że na chwilę zabiorę Emi bo muszę z nią pogadać. - powiedział Niall, złapał mnie za rękę i zaprowadził do mojego pokoju.
Jak tylko zamknął drzwi zaatakował moje usta, pocałunek był pełen tęsknoty mimo że rozłąka nie była wcale taka długa. Chwilę później siedziałam na nim okrakiem, na kanapie w moim pokoju, moje policzki piekły, jednak blondyn nie chciał odpuścić na co się śmiałam.
- Odegram się jak Ty będziesz poznawała moich rodziców. - pokręcił głową.
- Masz zamiar przedstawić mnie rodzicom? - pytałam rzeczywiście trochę zdziwiona.
- Jeśli tylko będziesz chciała. - speszył się, a na jego policzkach pojawiły się rumieńce.
- Awww, zawstydziłeś się. - zaczęłam się droczyć, na co chłopak tylko przewrócił oczami.
- Mam coś dla Ciebie. - powiedział wyjmując pudełeczko z kieszeni marynarki i podając mi je.
- Niall nie musiałeś. - westchnęłam.
- Ale chciałem. - wzruszył ramionami i pocałował mój nos.
Otworzyłam pakunek i zobaczyłam piękną bransoletkę na materiałowym sznureczku, miała przywieszkę w kształcie serca na której wygrawerowane były nasze inicjały, od razu ją założyłam i przytuliłam chłopaka.
- Mój prezent dla Ciebie przy tym wygląda kiepsko. - skrzywiłam się.
- Cokolwiek by to nie było, na pewno mi się spodoba. - uśmiechnął się.
- Sam mówiłeś mi kiedyś, że strasznie podobają Ci się świąteczne swetry, ale nikt nigdy Ci takiego nie kupił więc, ... - przygryzłam wargę wyjmując pakunek z szafy.
- Kupiłaś mi sweter? - spytał zszokowany.
- Z reniferami, wiem że to jest żałosne. - westchnęłam siadając koło niego.
Chłopak dosłownie rzucił się na pakunek, rozrywając papier, wyciągnął materiał i rozłożył go przed sobą, dokładnie zlustrował granatowy sweter w białe renifery. Jego usta wykrzywiły się w szczerym uśmiechu, wstał, zdjął marynarkę i wsunął na siebie sweter, nigdy nie widziałam żeby ktoś ucieszył się tak prostym prezentem.
- Jest cudowny. - powiedział, przyciągając mnie do siebie i podnosząc do góry.
- Serio Ci się podoba? - uniosłam brew.
- Nie wiedziałem, że słuchasz mnie tak uważnie. Raz napomknąłem o nim kiedyś, nie myślałem że rzeczywiście kiedyś taki dostanę. - jego oczy błyszczały od podekscytowania.
- Niall, Emi reszta już przyszła, chodźcie! - krzyknął Harry.
Poszliśmy do salonu, gdzie Lena właśnie poznawała chłopaków, zaśmiałam się cicho na jej wielkie oczy i rozwarte usta, Niall objął mnie w talii od tyłu i położył głowę na moim ramieniu.
- O nasze gołąbeczki, tęskniłem za Wami. - zaśmiał się Lou rozkładając ramiona, więc podeszłam aby go przytulić.
- Też za Wami tęskniłam. - powiedziałam przytulając Liama.
Usiedliśmy z Niallem na kanapie, chwilę później dołączyła do nas jeszcze mama Harrego, od razu dogadała się z moją mamą i oczywiście zaczęły się ploteczki, rozmowy itd. Przełożyłam swoje nogi przez uda mojego chłopaka i wtuliłam się w jego bok, Louis włączył jakiś świąteczny film, spojrzałam na moją mamę która uważnie mi się przyglądała, uśmiechnęłam się co odwzajemniła, byłam pewne że razem z mamą Harrego obgadują mnie i Nialla. Liam pomógł Stylesowi i stolik w salonie był pełen słodkości oraz każdy kto miał ochotę miał w ręku kubek kakao, w tym i ja. Niall co chwilę karmił mnie piernikami i podkradał mi kakao, na co za każdym razem obrywał ode mnie w ramię. Jak dla mnie tak może być codziennie, wszyscy w komplecie, miła atmosfera i kubek kakao. Koło 22.00 chłopcy zaczęli się zbierać, wszyscy wrócili ze swoich domów dzisiaj i na pewno chcą odpocząć, pożegnaliśmy się, choć oczywiście Niall przedłużał wszystko nie chcąc mnie wypuścić z objęć. W końcu kiedy udało się odkleić ode mnie blondyna, sprzątnęliśmy salon, a ja dojadałam ostatnie pierniki kiedy usiadła obok mnie mama.
- Widzę, że jesteś tutaj szczęśliwa. - powiedziała z uśmiechem.
- Jestem. - westchnęła - Ale tęsknię za Tobą.
- Masz tutaj Nialla, świetny z niego chłopak. Po prostu widzę, że dorastasz, zaczynasz być niezależna od starej matki. - otarła łzę.
- Nie mów tak. - przytuliłam ją.
- Myślałaś o studiach w Londynie? - spytała.
- Tak, ale nie mów chłopakom, chce im zrobić niespodziankę. - uśmiechnęłam się.
- Kocham Cię skarbie. - szepnęła moja mama.
- Ja Ciebie też. - uścisnęłam ją mocniej.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny w poniedziałek :3
Trochę przesłodzony ten rozdział chyba XD

poniedziałek, 9 maja 2016

25. Co to za pogaduchy?

Emi POV
W wigilię obudziłam się bardzo wcześnie, zjadłyśmy z mamą śniadanie i zaczęłyśmy przygotowania. Mimo kłótni babci i mamy, dziadkowie przyjeżdżają do nas i mam nadzieję obejdzie się bez większej awantury. Włączyłam w salonie radio, gdzie leciały świąteczne piosenki przeplatane ze zwykłymi hitami, ja w tym czasie ubierałam choinkę pośpiewując pod nosem.
- Jak Ci idzie? - spytała mama wychodząc z kuchni po jakiś 2 godzinach.
- Już prawie skończyłam. - uśmiechnęłam się.
Nagle w salonie rozbrzmiało Little Things, a ja jak zaczarowana patrzyłam się na radio, gdy piosenka doszła do solówki Nialla przymknęłam oczy i mimowolnie uśmiechnęłam się.
- To piosenka zespołu Harrego? - rzuciła mama.
- Zgadza się. - wzruszyłam ramionami.
- Mają talent. - skomentowała.
- To na pewno. - uśmiechnęłam się.
Koło 16.00 kończyłam już ostatnie poprawki, zrobiłam sobie zdjęcie i wstawiłam na instagram wraz z świątecznymi życzeniami. Wysłałam także wiadomości do chłopaków oraz innych moich znajomych. Mam także dla Nialla prezent w formie uroczego świątecznego swetra. Gdy rozbrzmiał dzwonek zeszłam na dół i przywitałam się z babcią i dziadkiem, wszystko juz było ustawione na stole, zostało tylko dostawić to co przynieśli dziadkowie. Posiłek minął spokojnie, choć wcześniejsze dzielenie się opłatkiem było dość niezręczne. Koło 21.00 skończyłyśmy z mamą sprzątać, wypiłyśmy jeszcze po lampce wina i wrociłam do swojego pokoju. Przebrałam się w gruby sweter oraz legginsy, polożyłam się na łóżku z laptopem i odpaliłam Skype. Nie zdążyłam nic zrobić bo od razu blondyn podjął próbę połączenia się ze mną, bez wahania odebrałam.
- Hej skarbie. - uśmiechnął się chłopak.
- Hej. - pomachałam mu.
- Jak święta? - spytał.
- Dobrze, byli dziadkowie, ale juz pojechali. A jak u Ciebie? - zwróciłam się do niego.
- W końcu spotkałem się z rodziną. - uśmiechnął się szeroko.
- Co to za pogaduchy? - usłyszałam męski głos i Niall obrócił się.
- Rozmawiać z Emi. - wytłumaczył temu komuś.
Nagle koło chłopaka pojawił się drugi i również się do mnie uśmiechnął, był dość podobny do Nialla, mieli taki sam kolor oczu.
- Hej Emi, jestem Greg, brat tego tu głupka. - poczochrał blondynka.
- Hej. - odpowiedzialna.
- No bracie miałeś racje, jest ładna. Poza tym nieźle go oznaczyłaś dziewczyno, prawdziwy talent. - chłopak poklepał Nialla po plecach.
- Greg! - syknął blondyn i na jego policzki wkradł się rumieniec, na pewno nie jestem lepsza od niego.
- Już wychodze, chyba Wam w niczym nie przeszkodziłem. - powiedział sugestywnie.
Niall schował twarz w dłoniach i wydał z siebie dźwięk irytacji, sięgnął po poduszkę i wymierzył w domyślam się brata, którego kamera już nie obejmowała. Następne było trzaśnięcie drzwiami i donośny śmiech niosący się z oddali.
- Przepraszam Cię za tego głupka. - westchnął Niall.
- Spokojnie, to było całkiem śmieszne. - zachichotałam - Uroczy jesteś jak się rumienisz.
- Emi... - jęknął chłopak. 
- Dobra muszę już kończyć, mam się jutro jeszcze spotkać ze znajomymi, a wieczorem mam lot. - odparłam.
- Dopiero 22.00. - oburzył się blondyn.
- U mnie już 23.00. - wzruszyłam ramionami.
- No tak strefy czasowe. - westchnął - W takim razie widzimy się za dwa dni?
- Kiedy masz samolot? - spytałam.
- 26 z samego rana. - odpowiedział.
- Dobranoc. - powiedziałam ziewając.
- Dobrych snów skarbie. - posłał mi buziaka, a ja powtórzyłam jego gest i rozłączyłam się.
***
Następnego dnia obudziłam się o 7.00, spakowałam wszystkie swoje rzeczy i zniosłam na dół walizkę, razem z mamą zjadłyśmy śniadanie. O 11.00 przyszła po mnie Lena i poszłyśmy szybkim krokiem do kawiarni oddalonej 15 minut od mojego domu. Pisnęłam, gdy zobaczyłam przy stoliku całą naszą paczkę, którą ostatni raz widziałam dzień przed moim wyjazdem. Z wszystkimi przywitałam się uściskiem, nie powiem spotkanie z Matim było dla mnie dość niekomfortowe (odniesienie do rodziału 2). Wszyscy zamówiliśmy napoje i ciastka, po czym wdaliśmy się w długą rozmowę na temat ich studiów oraz mojego wyjazdu.

- Widziałam na Twitterze Twoje zdjęcia z tym blondynem z One Direction! - powiedziała podekscytowana Gabi.
- No właśnie, opowiadaj! - ponagliła mnie Paula.
- No jesteśmy razem już około 2 miesięcy, teraz są święta więc jest u rodziny w Irlandii, ale jutro wracam do Londynu. - uśmiechnęłam się.
- A co będzie jak pójdziesz na studia? - spytała Gabi.
- Myślę o studiach w Londynie, ale czas pokaże co będzie. Na razie jest nam dobrze. - wzruszyłam ramionami.
- Widać po tej hojnej malince na Twojej szyi. - zaśmiała się Paula, oczy wszystkich przeniosły się na trochę już wyblakłe dzieło Nialla.
- Nie byłam mu dłużna. - powiedziałam na co dziewczyny się zaśmiały.
Siedzieliśmy w kawiarni do 15.00 kiedy to już definitywnie musiałam wracać do domu, Lena miała wracać ze mną, bo jej mama już podrzuciła jej bagaż do mojego domu. Gdy wyszłam z kawiarni, poczułam czyjąś dłoń na nadgarstku, odwróciłam się i zobaczyłam stojącego przede mną Matiego.
- Nie wiem co ten gość ma czego ja nie mam, ale mam nadzieję, że jesteś z nim szczęśliwa. - powiedział z żalem pomieszanym ze smutkiem.
- Jestem bardzo szczęśliwa. - odparłam pewnie i wyrwałam rękę z jego uścisku, po czym podbiegłam do Leny.
- Wszystko okej? - spytała.
- Jasne. - uśmiechnęłam się i ruszyłyśmy do domu.
W domu zjadłyśmy obiad, a mama zamówiła taksówkę, 15 minut później zapakowane do auta ruszyłyśmy w stronę lotniska. Lot do Londynu na szczęście nie był długi, wyszłyśmy na hol lotniska gdzie od razu rozpoznałam Harrego, podbiegłam do niego i mocno przytuliłam.
- Harry! - zaśmiałam się.
- Emi! - odpowiedział równie entuzjastycznie chłopak, w tym czasie mama i Lena zdążyły do nas dołączyć.
- Harry to moja przyjaciółka Lena, Lena to Harry. - przedstawiłam ich sobie, a Harry przyciągnął dziewczynę do uścisku - A to moja mama.
- Hej ciociu. - uśmiechnął się chłopak i tak samo przytulił i ją.
Oczywiście Styles jako prawdziwy gentelmen wziął bagaż mojej mamy i zaprowadził nas do identycznego auta jakim pierwszy raz jechałam, gdy tu byłam. Ochroniarz pomógł nam zapakować nam walizki i pojechaliśmy prosto do apartamentu Harrego. Oczywiście ulokowałam Lenę w pokoju ze mną, a mama dostała pokój gościnny. Wysłałam Niallowi krótkiego smsa, że dotarłyśmy do Londynu całe i zdrowe. Po lekkiej kolacji, zabunkrowałyśmy się z moją przyjaciółką w pokoju i oczywiście plotkowałyśmy sobie.
- Miałaś rację, Harry jest na prawdę świetną osobą! - westchnęła Lena.
- Co nie? - uśmiechnęłam się.
- Nie mogę się doczekać, aby poznać resztę. - powiedziała podekscytowana.
- Nialla na pewno poznasz jutro, bo wątpię żeby odpuścił choć krótkie odwiedziny, a resztę na dniach. - poinformowałam ją.
Po kolei wzięłyśmy prysznic i władowałyśmy się do mojego wielkiego łóżka, zanim zasnęłyśmy odwiedził nas jeszcze Harry z pytaniem czy na pewno wszystko jest w porządku, na co szybko przytaknęłyśmy i życzyłyśmy mu dobrej nocy. Od razu potem zasnęłyśmy wykończone niewygodną, choć krótką podróżą.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bleh nie mam weny na to ff :(
Rozdziały będą się pojawiać raz w tygodniu ( poniedziałek).
Moje prace:

Love ya!  ♥


poniedziałek, 2 maja 2016

24. Czemu za każdym razem mnie oznaczasz?

Tydzień w Miami skończył się nim mrugnęłam okiem, właśnie siedzę w mieszkaniu Harrego w Londynie i pakuję się na wyjazd do domu, nie będę przecież brała wszystkich rzeczy na dosłownie trzy dni. O 16.00 muszę być na lotnisku, więc plus minus koło 20.00 powinnam być na miejscu, skąd odbierze mnie mama i Lena. W momencie, gdy włożyłam ostatnią koszulkę do walizki rozległo się pukanie do drzwi i pojawiła się blond czupryna.
- Gotowa? - uśmiechnął się Niall. 
- Zostało mi zamknąć walizkę. - poinformowałam chłopaka, który szybko zrobił to za mnie.
Usiadłam na łóżku zadowolona, że wyrobiłam się jakieś dwie godziny przed wyjściem z domu. Nagle Niall rzucił się na łóżko i pociągnął mnie tak że leżałam koło niego co spotkało się z moim piskiem, który potem przeszedł w śmiech.
- Jesteś głupkiem. - uderzyłam go w ramie.
- Ale Twoim głupkiem. - zaśmiał się przytulając się mocno - Będę tęsknił. - powiedział chowając twarz w moje włosy.
- Niall to tylko 3 dni i znowu się spotkamy. - przeczesałam ręką włosy chłopaka.
- Wieeem, - przeciągnął - ale i tak będę tęsknił. - westchnął.
Blondyn nagle zawisł nade mną i wpił się w moje usta, pocałunek był delikatny, wargi chłopaka poruszały się leniwie i idealnie pasowały do moich. Po chwili przeniósł się na moją szczękę, a potem na szyje, gdzie zaczął robić malinkę, próbowałam się wyrwać, ale niestety chłopak jest sporo silniejszy. Skończył i dał mi jeszcze całusa w usta na co przewróciłam oczami.
- Coś się stało? - uniósł brew.
- Czemu za każdym razem mnie oznaczasz? - spytałam.
- Chce pokazać wszystkim, że jesteś moja, a teraz wyjeżdżasz i cholernie się boję, że wrócisz tam i ... - nie dałam mu dokończyć.
- Nie ufasz mi? - powiedziałam z szokiem w oczach.
- Ufam, ale... - zaczął.
- Właśnie słyszę, gdybym dała Ci jeszcze powód do takiego myślenia. - spojrzałam na niego smutno i wyszłam z pokoju.
Weszłam do kuchni, gdzie siedział Harry i z tego co zauważyłam przygotowywał obiad, usiadłam przy stoliku i westchnęłam, byłam zraniona bo nigdy nie dałam Niallowi powodów do myślenia w ten sposób.
- O Emi. - uśmiechnął się Harry - Obiad będzie za jakieś 30 min, gdzie zgubiłaś blondasa? - spytał.
- Pokłóciliśmy się. - warknęłam.
- Oho pierwsza kłótnia. - zagwizdał kuzyn - O co poszło?
- O to. - pokazałam malinkę na mojej szyi.
- O malinkę? - zapytał zdziwiony.
- O to, że oznaczył mnie bo boi się, że go zdradzę, choć nigdy nie dałam mu powodu do myślenia w ten sposób. - powiedziałam wkurzona, na co Harry westchnął.
- Emi posłuchaj, to jest pierwszy poważny związek Nialla, wcześniejsze dziewczyny były z nim tylko dla sławy, wybijały się na jego popularności. Boi się wypuścić Cię z rąk, bo dla niego to jest nierealne, że ktoś jest z nim za to jaki jest, a nie za to ile ma pieniędzy czy fanów. - słowa Harrego dały mi trochę do myślenia.
- Rozumiem, tylko źle poczułam się z tym, że mi nie ufa. - odparłam.
- A Ty nie byłabyś kiedykolwiek zazdrosna na M&G kiedy Niall przytulał się do fanek? - spytał.
- Przecież to oczywiste, tylko nie pokazałam mu tego. - prychnęłam.
- Widzisz każdy jest inny, Niall akurat tak pokazuje, że nie chce Cię stracić. - westchnął Harry.
- Możliwe, że masz racje. - powiedziałam bawiąc się palcami.
- Poczekaj, powiedz to jeszcze raz tylko włączę nagrywanie. - zaśmiał się Harry wyjmując telefon z kieszeni.
- Spadaj. - uderzyłam go w ramię.
- Dobra, masz piętnaście minut na rozmowę z panem zazdrosnym i widzę Was po tym czasie w kuchni na obiedzie. - zarządził Harry - Pogodzonych oczywiście. - dodał.
Zaśmiałam się tylko i ruszyłam w stronę mojego pokoju, wzięłam głęboki oddech i delikatnie otworzyłam drzwi, Niall leżał skulony na moim łóżku. Podeszłam do łóżka i usiałam krzyżując nogi, blondyn uniósł głowę patrząc mi prosto w oczy, w tym momencie zrobiło mi się źle, że tak na niego naskoczyłam, jego oczy były szklane, nigdy nie widziałam go w takim stanie. Usiadł na przeciwko mnie identycznie krzyżując nogi, przez chwilę siedzieliśmy tak bez słowa, aż w końcu Niall się odezwał.
- Ems przepraszam. - jego oczy znów były szklane - Ufam Ci, na prawdę.
- Wiem Niall. - westchnęłam - Przepraszam, że tak na Ciebie naskoczyłam. - czułam, że i mi zbiera się na płacz.
- Nie powinnaś przepraszać, miałaś rację. - odparł - Nie płacz księżniczko. - powiedział pociągając mnie na swoje kolana i ciasno obejmując.
- Przestane jak i Ty przestaniesz. - szlochnęłam.
Blondyn starł kciukami łzy z moich policzków i pocałował mnie, uśmiechnęłam się i oddałam pocałunek, przewróciłam nas tak że to ja leżałam na blondynie i przyssałam się do jego szyi.
- Czy Ty zrobiłaś mi malinkę? - zaśmiał się.
- Skoro ja mam z tym chodzić to Ty też musisz. - powiedziałam i dałam mu ostatniego całusa - Chodź do kuchni, Harry zrobił obiad. - rzuciłam podnosząc się.
- Zgłodniałem w sumie. - no tak cały Niall.
Poszliśmy do łazienki umyć ręce i twarze, po czym poszliśmy do kuchni na obiad. Zjedliśmy po czym pożegnałam się z Harrym, Niall wziął moją walizkę i zjechaliśmy do podziemnego garażu gdzie czekał na nas Mark. Chwilę przed 16.00 byliśmy na lotnisku, oczywiście wywołaliśmy zainteresowanie, ale Mark dzielnie odgradzał nam drogę i w końcu dostaliśmy się pod odpowiednie bramki, niestety, a może i stety patrząc na ilość osób wokół nas nie mieliśmy czasu na pogaduszki. Niall uśmiechnął się i złożył szybkiego całusa na moich ustach co nie obeszło się bez krzyków wokół nas. Reszta podróży przebiegła spokojnie i koło 20.00 byłam na miejscu, gdy zobaczyłam mamę i Lenę zaczęłam piszczeć z radości. Wzięłyśmy mój bagaż oczywiście i tu było kilku reporterów, ale udało nam się szybko przedostać do samochodu i po około godzinie drogi byłyśmy w domu. Mama zaczęła przygotowywać kolacje natomiast ja i Lena poszłyśmy do mojego pokoju, gdzie trochę się rozpakowałam.
- Opowiadaj jak wakacje! Jesteś cudownie opalona. - pisnęła Lena.
- Było świetnie, Miami jest piękne. Brakuje mi tamtejszej temperatury, myślałam że umrę jak wróciliśmy do Londynu. - westchnęłam - Opowiadaj jak tutaj jest.
- Bez zmian, wszyscy studiują. W ogóle mamy się spotkać pierwszego dnia świąt wieczorem tam gdzie zawsze, a i mam dla Ciebie jeszcze jedną informacja. - uśmiechnęła się i już wiedziałam, że to będzie coś świetnego.
- Moja mama się zgodziła i jadę z Tobą na sylwestra do Londynu!! - pisnęła, a ja razem z nią.
- Jejku to świetnie! - powiedziałam.
- Muszę poznać Twojego blondasa no i mam nadzieję, całe One Direction. - uśmiechnęła się.
- To na pewno bo na sylwestra pójdziemy gdzieś z nimi, bo mają zagrać 2/3 piosenki na jakieś imprezie w Londynie. - poinformowałam przyjaciółkę.
- O MÓJ BOŻE zaraz zemdleję z nadmiaru emocji. - zaśmiałyśmy się.
Tak właśnie minęła nam godzina po której poszłyśmy zjeść kolacje, Lena niestety musiała potem wracać do domu bo w końcu jutro wigilia. Oczywiście musiałam jeszcze zadzwonić na Skype do Nialla i odbyć z nim wieczorną rozmowę którą skończyliśmy dopiero po 23.00. Po wszystkim wzięłam prysznic i poszłam spać, ten dzień był zbyt męczący jak dla mnie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mała drama :P
Moje prace: