niedziela, 21 lutego 2016

8.Wszystko jest w genach.

Kolejny dzień wyglądał podobnie, próba, przygotowania i koncert. Od razu po powrocie do hotelu zabraliśmy walizki i ruszyliśmy na lotnisko z którego wylatywaliśmy do Melbourne gdzie chłopcy mieli dwa kolejne koncerty. Lot był krótki bo trwał ok. 1,5 godziny więc nie opłacało się iść spać, siedziałam obok Nialla który dał mi jedną ze swoich słuchawek i słuchaliśmy razem muzyki przez całą podróż. Dotarliśmy do hotelu i udaliśmy się całą piątką na ostatnie piętro gdzie mieliśmy wspólny apartament. Wzięłam prysznic, życzyłam chłopakom dobrej nocy i poszłam spać.
Wstałam jako pierwsza, a przynajmniej tak mi się wydaje. Postanowiłam zrobić śniadanie dla wszystkich bo w apartamencie była normalna kuchnia, pokroiłam cebulę oraz kiełbasę, podsmażyłam je na patelni i wbiłam jajka robiąc ogromną porcje jajecznicy.
- Jeezuu! Harry czuję Twoją popisową jajecznicę z drugiego końca apartamentu. - usłyszałam Nialla i odwróciłam się w stronę drzwi, przez futrynę przeszedł blondyn który był w samych bokserkach, a jego włosy były potargane we wszystkie strony - Ooo hej Emi. - powiedział zdziwiony.
- Hej Niall. - uśmiechnęłam się i zachichotałam.
- To ja może umm pójdę się ubrać i wrócę Ci pomóc. - powiedział lekko speszony i wyszedł.
Wyłączyłam gaz pod patelnią i wyłożyłam talerze na wysepkę kuchenną, po chwili wrócił Niall, a ja poprosiłam go żeby obudził resztę. Rozłożyłam jajecznicę na talerze, postawiłam kubki, dzbanek z kawą i herbatą oraz pieczywo na środku wysepki, chłopcy jak na zawołanie weszli do kuchni zajmując miejsca na stołkach.
- Ta jajecznica jest tak dobra jak ta Harrego. - powiedział Lou z pełnymi ustami.
- A to jest wyczyn. - dodał Liam.
- Dlatego rano jak poczułem zapach, byłem pewny że to Harry robi śniadanie. - zaśmiał się Niall.
- Wszystko jest w genach. - skomentował Harry wypinając pierś.
I w takiej oto atmosferze zjedliśmy śniadanie, dzisiaj miał być dzień na odpoczywanie więc mieliśmy na krok nie ruszać się z hotelu, więc postanowiłam się ubrać typowo wygodnie. Wciągnęłam na nogi czarne legginsy, a przez głowę przeciągnęłam luźną miętową koszulkę opadającą z jednego ramienia, włosy związałam w kitkę i nawet nie nałożyłam grama makijażu. Zadzwoniłam do mamy, a potem do Leny opowiadając im co się działo w ostatnich dniach. Dodałam na instagram zdjęcie z wczorajszego koncertu chłopaków i postanowiłam dołączyć do nich w salonie. Lou i Niall grali w fifę na PS, Liam rozmawiał z kimś przez telefon, a Harry siedział i starał się zdenerwować Lou który i tak był wkurzony bo przegrywał jednym, przepraszam już dwoma golami z blondynem. 
- Harry do cholery, przez Ciebie blondi mnie ogrywa. - wydarł się Lou, a ja zaśmiałam się na przezwisko jakiego użył w stosunku do Nialla.
- Nudzi mi się Wy gracie, Liam gada przez telefon. - jęknął Hazz.
- O patrz Emi przyszła, poróbcie coś razem. - prychnął Lou.
Usiadłam koło kuzyna oddzielając go od Lou, rozmawialiśmy o wszystkim i niczym doslownie, potem dołączył do nas Liam. Zaczęłam bawić się telefonem i robić nam selfie, w końcu Niall i Lou kończyli grać i dołączyli do naszych wygłupów, miałam mnóstwo zdjęć z chłopakami. Koło godziny 15.00 postanowiliśmy zjeść obiad który zamówiliśmy do naszego pokoju, złapałam swoją porcję spaghetti a la carbonara i ze smakiem zjadłam. Po obiedzie Harry i Lou poszli do sklepu co coś na deser, Liam gdzieś zniknął, a ja i Niall siedzieliśmy na kanapie oglądając telewizję.
- Nudzę się. - jęknął blondyn.
- Ja też, ale nie marudzę. - zaśmiałam się.
- Zróbmy jakiś kawał reszcie. Cokoolwiek. - zaproponował.
- Okej. - poderwałam się z zapałem - Masz coś konkretnego na myśli?
- Wiem jak wrobić Lou, ale nie wiem jak Harrego. - stwierdził Niall.
- Idealnie bo ja mam pomysł na mojego kuzyna. - zatarłam ręce i wzięliśmy się z blondynem do roboty.
Zajadaliśmy lody które chłopcy kupili jako deser, kiedy Lou stwierdził że skończył swoją porcję poszedł szukać dalej czegoś słodkiego. Na moje i Nialla szczęście Louis złapał miskę z ciasteczkami które leżały na wysepce kuchennej, chłopak rozsiadł się na kanapie i wepchał do ust co najmniej 3 ciasteczka na raz. Rozgryzł je, a jego mina ze szczęśliwej zmieniła się w niezadowoloną i odrzucił miskę na kolana Liama i jak strzała pobiegł do łazienki, natomiast ja i Niall zwijaliśmy się ze śmiechu na kanapie. Payno wziął jedno ciasteczko z miski i powąchał je i sam zaczął się śmiać.
- O co Wam chodzi? - spojrzał zdziwiony Hazz.
- Ta dwójka zrobiła żart życia i zamiast kremu w tych ciastkach jest pasta do zębów. - Harry wybuchł śmiechem, a za chwilę do salonu wrócił Lou.
- Świetne żarty, mam nadzieję że to nie była moja pasta do zębów. - warknął Lou.
- Spokojnie Tommo była moja. - zaśmiał się Niall.
Gdy śmiechy w końcu się uspokoiły zaczęliśmy oglądać jakąś głupią komedie, a moje nogi wylądowały na udach Nialla, blondyn błądził palcami po moich nogach co mnie bardzo relaksowało. Bawiłam się telefonem więc postanowiłam wysłać snapa, wiedziałam że Lena od razu zareaguje i nie myliłam się bo chwilę później dostałam wiadomość od niej.
* Na kim Ty dziewczyno trzymasz nogi?!?
* Hhahaha hej tak w ogóle :D
* Emii nie zmieniaj tematu!
* Niall xD
* Coś się szykuje? *smirking emoji*
* Leenaa! To przyjaciel ... Podmieniliśmy dziś Lou krem w ciastkach na pastę do zębów :D
* Yyhmm jaaasne, a ja jestem królową Anglii.
* Wasza wysokość?
* Hahaha 
Pisałyśmy jeszcze dłuższą chwilę, nawet nie zauważyłam kiedy film się skończył. W salonie zostałam tylko ja i Niall na którym trzymałam dalej nogi i który jak się okazało zasnął. Nagle z łazienki dobiegł donośny krzyk, blondyn poderwał się ze swojego miejsca zrzucając mnie na podłogę na co jęknęłam. Do pokoju wszedł Harry który miał całe włosy i twarz w mące, tak wsypaliśmy z Horanem mąkę do suszarki. Znowu wybuchliśmy salwą śmiechu i przybiliśmy sobie piątkę.
- Rozumiem że to Wasza sprawka, że moje włosy wyglądają jak kiepskie naleśniki?! - zarzucił Hazza.
Na komentarz Harrego zaczęliśmy śmiać się jeszcze bardziej, mój kuzyn wkurzył się na to i wrócił do łazienki zostawiając nas turlających się po podłodze. Stwierdziliśmy z Niallem, że przydałoby się zjeść kolacje więc Horan w ramach podziękowania za śniadanie zrobił ten posiłek. Popisowym daniem blondyna okazała się mieszanka różnych warzyw w ostrym sosie curry i muszę przyznać że chłopak całkiem nieźle gotuje. Niall opowiadał mi o swoim dzieciństwie w Irlandii i o swojej rodzinie, o tym że przez x-factora zerwał ze swoją dziewczyną, ale chyba wyszło im to na lepsze. Nim się obejrzeliśmy była godzina 2 ♥ 0, a kolejny dzień zapowiadał się dość ciężko bo chłopcy mają w południe podpisywanie płyt w galerii handlowej, a potem jeszcze koncert i spotkanie z fanami. Jako że chłopak to straszna gaduła to siłą wypychałam go z kuchni i przepychając się po drodze rozeszliśmy się do swoich pokojów. Przebrałam się w piżamę, po czym z telefonem i słuchawkami ułożyłam się w miękkim łóżku, ściągnęłam na telefon muzykę chłopaków bo stwierdziłam, że głupio tak chodzić na koncerty i nie znać słów piosenek. Włączyłam playlistę i położyłam się na boku, myśląc o tym że Niall jest świetnym przyjacielem na którym serio można polegać i z którym na pewno nigdy nie będę się nudzić.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ta dam :D YAMT i SoF jednego dnia? :D Szał ciał ^^
Korzystając z niedzieli postanowiłam (mam nadzieję) zrobić Wam przyjemność.
Od jutra niestety wracam do szkoły po prawie 4 tygodniowej przerwie :o
Zajrzyjcie do You are my therapy bo dziś tam też pojawił się nowy rozdział :3
I dziękuję za 160 wyświetleń :3
I będę wdzięczna za jakąś wstępną opinie w kom na temat tego ff :)
Buziaki ♥ xx

1 komentarz: